large small default
baner
Tadżykistan - Tojikiston
  Kraj, Ludzie, Przyroda

Toure de Pamir PDF Drukuj Email
Polacy - dziś
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 02 września 2007 13:11

Docierać tam, gdzie inni zawracają - Marcin Gienieczko

 Nowy projekt Marcina!

Wyprawa do serca Azji Środkowej: Kirgizja, Tadżikistan, Uzbekistan. Podróż w stylu obieżyświata: rowerem górskim przez Kirgizję, Tadżykistan, Uzbekistan. Przejazd rowerem przez przełęcze Pamiru. 2820km ekstremalnego wysilku! Podróżnik będzie pokonywał Azjatycką Wielką Pętlę “Toure de Pamir”. Swoją karierę podróżnika rozpoczął od wyprawy rowerowej Dookoła Polski równo 10 lat temu. Po 10 latach podróżnik postanowił wsiąść na siodełko i dokonać istnie mocnego wyzwania sportowo-podróżniczego. Przeprawa przez Pamir będzie wyścigiem z samym sobą, rodzajem Wielkiej Pętli — Toure de France tyle, że na wysokości 4 tysięcy metrów w skrajne trudnych górskich warunkach.

Docierać tam, gdzie inni zawracają - Marcin Gienieczko

 Nowy projekt Marcina!

Wyprawa do serca Azji Środkowej: Kirgizja, Tadżikistan, Uzbekistan. Podróż w stylu obieżyświata: rowerem górskim przez Kirgizję, Tadżykistan, Uzbekistan. Przejazd rowerem przez przełęcze Pamiru. 2820km ekstremalnego wysilku! Podróżnik będzie pokonywał Azjatycką Wielką Pętlę “Toure de Pamir”. Swoją karierę podróżnika rozpoczął od wyprawy rowerowej Dookoła Polski równo 10 lat temu. Po 10 latach podróżnik postanowił wsiąść na siodełko i dokonać istnie mocnego wyzwania sportowo-podróżniczego. Przeprawa przez Pamir będzie wyścigiem z samym sobą, rodzajem Wielkiej Pętli — Toure de France tyle, że na wysokości 4 tysięcy metrów w skrajne trudnych górskich warunkach.

TRASA WYPRAWY ROWEROWEJ MARCINA GIENIECZKO

Przygotowwanie roweru do wyprawy Pamir 2007 Tashkent, stolica Uzbekistanu 21 czerwca; spędzam tutaj trzy dni. Wyjazd 24 czerwca do Dushanbe: 490 km. W Dushanbe, stolicy Tadżikistanu spędzam 3 dni na odpoczynku. Duszanbe-Khorog: 410 km. Rozpoczyna się trasa przez Pamir, kluczowy etap ekspedycji – 1000km; przez wysokie góry, przełęcze wznoszące się na 4 tysiące metrów. Khorog – pierwsza osada w Pamirze. Trasa przez Pamir: osady Ishkashim – Shitkharv – Vrang-Zong – Khargush – Toktomushbek – Murgrab (trasa biegnie wzdłuż granicy z Afganistanem).

Trasa do Kirgizji:
Murgrab-Osh (Kirgizja) 420 km Osh – Naryn, jezioro Ysyk-Kol-Biszket: 500km.
£ącznie do przejechania 2820km przez Azję Środkową.

Relacja, oświadczenie, refleksje po wyprawie Azja Centralna 2007!

Ta wyprawa była inna od wszystkich. Bezdroża Azji Centralnej przemierzałem rowerem i częściowo rosyjskim Kamazem. £ącznie 2820 km pokonanych wertepów Uzbekistanu, Tadżykistanu, Kirgizji. Powrót do Azji był konieczny. Po to, żeby się odrodzić.

Azja się zmieniła. W 1999 r. spędziłem dwa miesiące w Mongolii. Wówczas przebyłem ten kraj konno. Wtedy Azja była dla mnie czymś wyjątkowym. Niestety Azja się zmieniła. Nagła decyzja, żeby wyruszyć na Jedwabny Szlak Azji była nie tylko spontanicznym doznaniem, ale dzięki tej wyprawie uzmysłowiłem sobie, że resztę życia spędzę na eksploracji Dalekiej Północy: Kanady, Syberii, Laponii, Alaski….

Azja jest egzotyczna, ale nie dzika. Brak w niej spokoju. Na ulicach Duszanbe, Biszketu czy Taszkientu jest gwar jak niegdyś w stolicy Indii Delhi, gdzie przewracałem się potykając o żebrzących. Pełno ludzi. Lubię ludzi. Oni dają mi światopogląd na życie, ale zdecydowanie wolę przestrzeń, las, dzikość natury. Będąc w stolicy Tadżykistanu Duszanbe postanowiłem, że po zakończeniu tej podroży rozpocznę długą wyprawę na Północ. Ukoronowaniem tej wędrówki będzie sam Biegun Północny. Kiedy to nastąpi? Nie wiem, ale wyruszę na Biegun dopiero wtedy, kiedy będę czuł, że moje doświadczenia sprostają wyzwaniu. Wsiadając do samolotu właśnie rozpocząłem podróż na Północ. Azja Centralna dała mi do zrozumienia, że ruch i ludzie nie są mi już aż tak bliscy. Bliższy mi jest zapach żywicy, świerków, mokrego śniegu. Azja jest wspaniała, ale dla beztroskich podróżników. Ja ten etap już mam za sobą. Kiedy byłem studentem przeżyłem taki okres. Organizacją wypraw zająłem się profesjonalnie, więc teraz tylko profesjonalne ekspedycje! Właśnie takie na Północ. Azja to zapach nasion, przypraw, ropy z Kamaza, wrzask, wilgoć, duszność, brak miejsca na rozbicie namiotu. To mi przeszkadzało. Azja się zmieniła. Imperium byłego ZSRR upadło na kolana. W Uzbekistanie brakuje wody, Chińczycy w Tadżykistanie budują drogi, w pobliskim Afganistanie słychać wybuchy ? tam tez budują drogi. Kirgizja z wielkim zadłużeniem próbuje dorównać Kazachstanowi. Ryszard Kapuścinski, wybitny reporter, guru dziennikarstwa światowego już znacznie wcześniej napisał: Kirgiz zszedł z konia. To prawda, nomada Kirgizji przesiadł się do eleganckiego mercedesa z klimatyzacją. Stepy pustoszeją. Tylko nieliczni przenoszą się latem na step, żeby paść barany, które są tutaj bardzo drogie. Ale już nie kategoryzują społeczeństwo jak niegdyś.

Podroż ta była też dość wymowna. Całą swoją przygodę z wyprawami, poznawaniem świata właśnie rozpocząłem od roweru. Po 10 latach ponownie wsiadłem na rower. Było ciężko. Temperatura w Uzbekistanie i w dolinach Tadżykistanu wskazywała +40 stopni. Brak treningów dawał się we znaki zwłaszcza na górskich drogach Tadżykistanu. Niemniej jednak nabrałem kondycji. Ta podróż nie była skierowana na sukces. Była potrzebna, ażeby nabrać siły, dać radość przeżywania. Pojechałem i ją odbyłem, aby znaleźć tę pasję wędrówki, która pojawiła się wiele lat temu. Odnalazłem swoją dalszą misję wędrowania. To jest największy sukces tej podroży. Wiem dokąd chcę jeździć i co dalej robić w życiu. Kiedyś zapytałem się mojego przyjaciela Janusza Rosłana, redaktora naczelnego Posłańca Warmińskiego, prawnika, rzecznika kurii biskupiej: Janusz, jak mam żyć? Bądź wierny sobie - odpowiedział. Zamierzam być wierny, a czas zweryfikuje wszystko. Nikt mnie nie powstrzyma od dalszej wędrówki (a tacy ludzie się pojawili), gdyż nie ma takiej siły, by ktoś mógł mnie pokonać!

Marcin Gienieczko,
Biszket, Kirgizja, 15 lipca 2007

Relacje na gorąco...

Jestem w Taszkiencie, stolicy Uzbekistanu. Ten kraj bawełny przyjął mnie w olbrzymim upale. Właśnie rozpoczynają się „upalne dni”. Temperatura na słońcu wskazuje +47 stopni! Jestem w Taszkiencie u znajomych. 25 rozpoczynam jazdę. Kieruję się w stronę granicy z Tadżykistanem. Do przejechania mam okolo 180 km. Później górzysty Tadżykistan. Rower jest objuczony na 70 kg. Taszkient to 2,5 milionowa stolica. Azja jest przedziwna. Po 5 latach wróciłem do Azji zobaczyć, czy się coś zmieniło i nadal — hałas, żar, wrzaski. Chcę się zmierzyć z przełęczami Pamiru. Zobaczymy. Wyprawę tę nazwałem: Niech los prowadzi…. Zorganizowałem ją w 3 miesiące, więc to ekspres. Dużo nie trenowałem, bo przejechałem w ramach treningu tylko 500km. Zobaczymy. Będzie ciężko, bo góry i ludzie różnią się od Północy znacznie. Zapraszam wszystkich do oglądania relacji w niedzielę i wtorek, godzina 18.20 TVP3. Zakupilem troche żywności i benzyny. Zrobiłem trochę zdjęć. Niestety komputery są wolne gorzej niż u nas na początku lat 90! Postaram się coś podesłać. Zapraszam wszystkich do kibicowania.

Pozdrawiam,
Marcin

Taszkient, 24 czerwca

Źródło: Perdido Expeditions
http://www.gienieczko.prx.pl/

Zapraszamy na pełną relacje z wypawy

Poprawiony: poniedziałek, 03 października 2011 13:48